Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5latkowe teksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5latkowe teksty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Pierwsza narzeczona

I stało się... Mama usłyszała najgorsze - dla każdej matki posiadającej syna - słowo: NARZECZONA! Wiadomo, jest drugie, jeszcze gorsze, mrożące krew w żyłach: SYNOWA... ale to akurat nie zostało użyte, bo Prawie Sześciolatek nie jest świadomy wszystkich koligacji rodzinnych i potencjalnie rodzinnych. Wrócmy jednak, do początku.

Mama przyszła z Łukaszem do przedszkola, dzieci z jego grupy pałętały się pod salą, koło prowizorycznej mini szatni na korytarzu. Łukasz, jak to Łukasz, siedział nieco rozkojarzony, a Mama pomagała mu się rozebrać, gdy nagle podbiegła do niego jedna z koleżanek. I teraz wszystko podziało się tak szybko, a jednocześnie dla Mamy świat zatrzymał się w miejscu i stała się bardziej nieprzytomna niż jej synek. Dziewczynka chwyciła Łukasza za obie ręce i z promiennym uśmiechem na ustach czule rzekła:
- Łukasz! Nareszcie jesteś! - na co Łukasz niczym zbudzony ze snu królewicz, z równie rozjaśnionym obliczem, odparł:
- O Aga!, cześć!
Aga coś tam dalej paplała, czego zszokowany umysł Matki nie mógł przyswoić i tylko stała z otwartą ze zdumienia paszczęką
- To teraz największa para od kilku dni - powiedziała przedszkolanka, Pani Agnieszka.
- Łukasz i ona - spytała mama, wskazując palcem na gruchające dzieci.
- Tak, Aga cały czas za nim lata, tłumaczę jej, że to dziewczyny powinny być zdobywane, a nie nie na odwrót, ale jakoś nie dociera - dodała Pani śmiejąc się.

Dzieci zaczęły ustawiać się w parach przy drzwiach, gotowe do wyjścia na śniadanie. Łukasz kończył zakładać kapcie, gdy znów pojawiła się przy nim Aga.
- Łukasz, nie pozwolę ci zostać samemu - powiedziała nieco melodramatycznie. - Poczekam na Ciebie i pójdziemy razem w parze.
Okazało się też, że Aga poprosiła Panią, by nigdzie nie szli dopóki Łukasz nie skończy się ubierać. No i wreszcie poszli. Aga  otrzymała jeszcze od Łukasza reprymendę, że nie umyła porządnie rąk mydłem.

W drodze powrotnej z przedszkola Mama postanowiła dowiedzieć się więcej o wybrance syna. No i usłyszała, że chodzą na posiłki razem w parze, że czasem się bawią i rozmawiają. Poza tym Aga jest bardzo miła, ale czasem niezbyt miła, bo ciągle chce całować Łukasza, a przecież to nie jest dobre, bo można się czymś zarazić... Na co Mama odrzekła, że całus w policzek nie jest chyba taki straszny. Łukasz zaczął prostować, że Aga chce go całować wszędzie: w policzek, ręce, brodę, usta, nos...
- To może ona jest w tobie zakochana?
- Tak, właśnie 19 lutego bierzemy ślub!
- Czyli to twoja narzeczona?
- Tak.
- A czyj to był pomysł, żeby wziąc ślub?
- Agi, to ona chciała.
- A ty, co o tym sądzisz, Łukasz?
- No ja myślę, że to chyba nie jest najlepszy pomysł...
- Dlaczego? - zdziwiła się Mama.
- No bo do 19 lutego to jest mało czasu i my nie zdążymy dorosnąć - rezolutnie odparł Syn...
Uff... wizja posiadania synowej nieco spłowiała... ;)

środa, 17 października 2012

Katement i inne takie takie... na Ka...

Mama coś-tam-robi w kuchni, Łukasz bawi się obok w salonie.
- Łukasz, pamiętasz, obiecałeś wczoraj Tacie, że posprzątasz w swoim pokoju, jak wrócisz z przedszkola.
Syn coś tam mruknął, że niby przyjął do wiadomości, jednakże nie kwapiąc się zbytnio do wypełnienia obowiązku... Po chwili Mama widzi, że samochód Taty właśnie wjechał na podjazd...
- Łukasz, Tata wrócił, a ty nie posprzątałeś!
- No kurwa, myślałem, że wróci w nocy.
Mamę zatkało i tak osłupiała przez chwilę zastanawia się czy się przesłyszała, czy z ust pięciolatka padło właśnie to słowo na Ka..., pyta więc:
- Co powiedziałeś?
- No kurwa, myślałem, że wróci w nocy.- "Więc jednak, nie przesłyszałam się" - myśli Mama i pyta:
- Łukasz, a co to znaczy kurwa?
- To takie kurka wodna - "Zatem wie, tylko skąd?"- myśli Mama i dalej bada teren.
- A gdzie usłyszałeś to słowo?
- Nie pamiętam, nie wiem gdzie - pada wymijająca odpowiedź.
- Oj przypomnij sobie. Ktoś ci je powiedział? Gdzie je usłyszałeś? - mama naciska.
- Nie wiem, może w jakiejś piosence, może w wiadomościach - odpowiada Łukasz.
- Na pewno nie w wiadomościach, bo to jest brzydki wyraz, przekleństwo - poucza Mama.
- A co to jest przekleństwo?
- To taki brzydki wyraz, który dorośli mówią, gdy są bardzo zdenerwowani lub źli. Dzieciom nie wolno go używać, lepiej mówić: kurka wodna, kurka kwaśnirka...
- Katement*?- dorzuca swój grosik Łukasz.
- Tak, katement też może być.

* katemnent - to takie słowo, które się mówi, jak się jest złym na coś - wyjaśnił kiedyś Łukasz zaintrygowanym rodzicom, którzy przez chwilę starali się rozszyfrować, co kryje się za tym magicznym słowem. Ka-tement, ka-tement???... gad dement?... czyli jak się okazało: God damn it! ulubione "powiedzonko" Taty...